forex trading logo

Zdalne nauczanie

Projekt Zdalna Szkoła

Microsoft Teams

E-dziennik

Pomóż Szkole...

Szkolne akcje/projekty





Pomoc Afryce

Doradztwo zawodowe

#Moleksiążkowepolecają

szef kuchni poleca


gimnastyka korekcyjna

Logowanie



RODO

odcinek #28 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 26 sierpnia 2013 19:52

Z pamiętnika pewnego belfra….

 

„Upaść, by wstać…”

 

Skąd taki poważny tytuł żywcem wzięty z piosenki Edyty Bartosiewicz? I dlaczego cytowany w czasie letniej beztroski? Ano właśnie w związku z tą wakacyjną beztroską, która, niestety, powoli się kończy.

Szkoda? Pewnie, że szkoda! I to jak! Myślę, że wszyscy moi uczniowie, którzy nie zawsze się ze mną zgadzają, tym razem przyznaliby absolutną rację stwierdzeniu powtarzanemu przeze mnie każdego letniego ranka, że „człowiek, który wymyślił wakacje, zasłużył na Nagrodę Nobla”. Ale nawet ten genialny Ktoś musiałby przyznać, że wakacje mają sens tylko wtedy, gdy po nich wraca się do szkolnej ławki. A w szkole bywa różnie. Są sukcesy, ale i porażki. Czasami człowieka chwalą, lecz zdarzają się przegrane, uwagi w dzienniku i pretensje nauczycieli. Takie życie!

Doświadczenie wielu lat przepracowanych w oświacie daje mi prawo sądzić, że najważniejszym dorobkiem, jaki młody człowiek powinien wynieść ze szkoły, nie jest jego wiedza udokumentowana świadectwem, ale umiejętność radzenia sobie w różnych życiowych sytuacjach. Oczywiście podręcznikowa wiedza jest bardzo istotna. To ona w dalszej perspektywie decyduje o jakości przyszłego życia, o rodzaju wykonywanej pracy zawodowej itd. Ale wszędzie – w szkole, pracy czy życiu osobistym należy umieć radzić sobie z porażkami, które są nieodłącznym towarzyszem każdego sukcesu.

Dlatego dzieci należy chwalić, by wzmacniać w nich poczucie własnej wartości, ale należy też uczyć, by dopuszczały myśl, że ktoś może być lepszy czy mądrzejszy. To ważne zadanie zarówno dla nauczycieli, jak i rodziców.

W zeszłym roku szkolnym w „Czwórce” odbył się piknik rodzinny, a jego istotną częścią była „Bitwa na głosy” wzorowana na telewizyjnym show. Każda klasa miała przygotować swój popisowy wokalny numer. My zdecydowaliśmy się na „Kaczkę Dziwaczkę” Jana Brzechwy w wersji rock. Wspólnie opracowaliśmy choreografię i przez kilka dni ambitnie ćwiczyliśmy wykonanie. Do tego kostiumy i stosowne rekwizyty. Największe uznanie wzbudziła gitara wykonana przez tatę Darii. Misternie wycięta z wiórowej płyty, oklejona czarną folią. Nawet struny wykonane z wędkarskiej żyłki do złudzenia przypominały te prawdziwe. Cudo!

W dzień premiery pozostały nam tylko sceniczne makijaże, których wykonanie było równie zabawne jak sam występ. Tata Julki i brat Kacpra zapewnili nam obsługę medialną i przekonujący PR. Dzieciaki były zachwycone poruszeniem, jaki udało im się wywołać, a ja oczywiście pękałam z dumy po brawurowym występie. Sukces wydawał się pewny. I co? Nie zdobyliśmy nawet malutkiego wyróżnienia. No nie!! Rozczarowani rodzice, niepocieszone dzieci i gdzieś kiełkujące poczucie krzywdy i niesprawiedliwości.

Na szczęście potem była niedziela, a więc czas, by ochłonąć i rzeczowo pomyśleć. Na poniedziałkowej lekcji z trudem, ale jednak musieliśmy przyznać, że 6a była lepsza. Piękny wokal, nastrojowa piosenka wykonana bez playbacku. Do tego komentarz w formie ogromnego transparentu. A Iza z 5c? Przecież to urodzona artystka. Tak zaśpiewała, że niektórzy zastanawiali się, czy ona na pewno ma 12 lat. Cóż … Może faktycznie nasza „Kaczka Dziwaczka” była bardziej show niż professional?

Takie myślenie nie zmniejszyło wprawdzie naszego przygnębienia, ale buzie nam nieco poweselały, gdy okazało się, że mama Kasi, aby złagodzić trochę poczucie klęski, podarowała każdemu artyście czekoladowego wafelka. Bo od tego są rodzice – aby zrozumieć i pocieszyć (pani Aniu – dziękuję!). A nauczyciel jest od tego, by rodziców wesprzeć merytoryczną dyskusją.

Oczywiście piknikowy występ to tylko zabawa i trudno tu mówić o jakimś wielkim upadku czy spektakularnym wstawaniu z kolan. Ale przecież każdy ma sprawy na miarę swojego wieku i okoliczności.

Na co dzień obserwuję dzieci, które dzielnie znoszą niepowodzenia i takie, które sobie z nimi nie radzą. Czasami dlatego, że presja i oczekiwania rodziców są zbyt duże, a czasami dlatego, że nie dopuszczają myśli, iż ktoś mógłby być od nich lepszy.

Pamiętam, jak kiedyś uczennica, która nie zdobyła tytułu Prymusa Szkoły, obraziła się na całą szkołę. Zaś innego roku chłopiec, który przegrał w tych samych okolicznościach, rozpłakał się ze szczęścia, bo tytuł w-ce to przecież ogromny sukces.

Nie wiem, co przyniesie nowy rok szkolny. Ile sukcesów, a ile porażek? Nieważne. Ważniejsze, by pamiętać słowa F. Dostojewskiego: „Anioł nigdy nie upada. Diabeł upadł tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje”.

Niech rok 2013/14 potwierdzi te słowa. Trzymam kciuki!!

 

Belferka

PS. 5b już przygotowuje numer do czerwcowej „Bitwy na głosy”. O wynikach poinformujemy w stosownym czasie.

 

Mini galeria 2

  • Photo Title 1
  • Photo Title 2
  • Photo Title 3
  • Photo Title 4
SLIDESHOW PRO MODULE BY JT

Biuletyn Informacji Publicznej

Bezpieczny Internet

Innowacje szkolne

Orły Edukacji 2019

JESTEŚMY




Edukacja ekologiczna

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 161 gości 


Z pamiętnika pewnego belfra

Mini galeria 3


Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: free joomla templates ntc dedicated hosting Valid XHTML and CSS.